Szklarka Radnicka- Gryżyński Park Krajobrazowy


Forum - sensacje, komentarze, wiadomości


Temat: Historia młyna "przy wodospadzie"

Ilośc postów w temacie: 13


wróć do forum

odpowiedz


Wiadomość

Autor

Data

"Bieg rzeczki Gryżyny jest krótki, ale jej czyste wody toczące się po tym naznaczonym przez Boga skrawku Ziemi są niewątpliwie najpiękniejszemi w naszym całym Okręgu. Wody Gryżyny napędzają wielekół młyńskich; Nim jednak jej wody w końcu dotrą do łona naszej Matki Odry muszą wprowadzać w ruch największe fabryki mąki naszego Okręgu...." Więcej informacji na stronie sycowice.net

GEGE

5.04.2009 8:05

---

---

Dzięki, to perełki, mió na moje serce. Jeszcze raz dziękuję.

Dawna Szklarkowiczka

5.04.2009 18:05

Witaj "dawna mieszkanko".
Cieszę się, że zawitałaś na nasze strony. Tym bardziej sieszę się, że zabrałaś głos na naszym forum. Poprzez statystykę odwiedzin widzimy, że mamy sporo odwiedzających a prawie żadnych komentarzy. Temat Młyna będę starał się rozszerzać. Mam nadzieję, że jeszcze jakieś materiały do poszukiwań dostanę od Pana Cezarego Wocha, który swoimi informacjami zainspirował mnie do "grzebania" w historii oraz podał mi ten mały romantyczny artykulik do przetłumaczenia.
Poniżej podaję krótką notatkę, którą wcześniej zamieściłem w temacie "Czy wiecie, że.."

Wszysce znamy restaurację z hotelikiem (przynajmniej kiedyś) pod nazwą Młyna - dawniej Red Impulsa. Wszyscy też wiemy o pozostałościach z młyna wodnego leżące tuż obok. Nie wszyscy jednak wiedzą jak został zniszczony. Otóż młyn ten w 1945 roku niemieccy artylerzyści zniszczyli strzelając do niego pociskami zapalającymi spod Połpina. Młyn był wypełniony zbożem i chodziło o to aby nie dostało się ono w ręce Ruskich
Informacja pochodzi ze wspomnień Pana
Franciszka Kryniewieckiego który rozmawiał z jednym z tych niemieckich artylerzystów /przechwalali się.../.
Inną ciekawostką jest to, że młyn ten należał do Sycowic.

Zapraszam do zabierania głosu.
Gdzie teraz przebywasz?

Mistrzu

6.04.2009 4:23

Pamiętam, jak na początku lat 60-tych chodziliśmy po kamieniach tuż pod wodospadem. Czasami noga się ześlizgnęła i kąpiel gotowa. To były piękne czasy.

Dawna Szklarkowiczka

6.04.2009 16:40

Też chodziłem po tych kamieniach. Teraz już nie można bo teren jest otoczony i należy do restauracji Młyn. Jest tam pięknie.

Dawna Szklarkowiczko. Na forum Sycowic dyskutuję na temat historii naszych terenów i wypowiadamy się tam również na temat Szklarki (z którą duchem i sercem jestem).
Aby przybliżyć dyskusję na naszym forum będę wypowiedzi powielał i u nas i liczę na jakiś odzew.

Natomiast bardzo zaciekawiło mnie Twoje zdanie jak to chodziłaś po kwodospadzie na początku lat 60tych. Może podzielisz się nami wiedzą o Szklarce z tych czasach. Może jakieś fotki masz do skanowania.

Mistrzu

6.04.2009 17:28

Mistrzu, skąd masz informacje o zniszczeniu Młyna? Mam opowiadanie pana Kryniewieckiego, ale nie ma w nim nic o zniszczeniu Młyna rozrywka

GEGE

25.04.2009 19:09

Witaj GEGE.
Wiadomość o zniszczeniu młyna dostałem od Pana Cezarego w osobnym e-mailu w dniu 23 marca. Może nie wszystkie opowieści Pana Franciszka jeszcze przeczytaliśmy. Ty musisz o tym najlepiej wiedzieć bo publikujesz materiały na stronie Sycowic. Wkrótce przetłumaczę króciutki artykuł na temat młyna i bardzo ciekawą historię huty i co się z nią działo po jej uoadku.
Pozdrawiam

Mistrzu

25.04.2009 20:15

Umieściłem już wszystkie informacje na temat Pana Kryniewieckiego. Sprawdzałem kopię wiadomości, bo może coś przez przypadek usunąłem. Niestety tam też niczego nie ma - umieściłem więc wszystko.

GEGE

25.04.2009 20:46

Ja Was Koledzy pogodzę... . Po spisaniu relacji Franciszka Kryniewieckiego, chyba to było przy naszym ostatnim spotkaniu na którym Pan Franciszek zapoznał się w całości z tekstem, rozmawialiśmy jeszcze o różnych rzeczach. Wśród nich były takie o których nie chciałbym pisać z różnych powodów. Między innymi opowiadał mi, że po wojnie rozmawiał z artylerzystą niemieckim który przechwalał się, że jego bateria strzelając spod Poupina /Połpina?/ pociskami zapalającymi miała zadanie zniszczyć sycowicki młyn po to, aby zgromadzone w nim zboże nie trafiło w ręce ruskich. Artylerzyści jak to na ogół bywa trochę popróbowali, wreszcie trafili, zapalili i zniszczyli, rozkaz został wykonany i młyn przestał istnieć.... Pan Franciszek opowiadał mi, że doskonale znał ten młyn ponieważ jako chłopiec wielokrotnie jeździł tam ze swoim ojcem ze zbożem do przemiału. Ot i cała historia. "Sprawa młyna" odżyła dzięki Mistrzowi który przepięknie przetłumaczył o nim tekst, przeze mnie zresztą wyszperany, a teraz dostał "nowe zadanie" kolejnego tłumaczenie krótkiego o tym młynie nowego tekściku. Prawdziwą jednak rewelacją jest jednak dotarcie przeze mnie do artykułu o właścicielach sycowickiego młyna. Jak tylko będzie przetłumaczony zamieścimy go na sycowice.net /takie zbójnickie prawo....!/. Oprócz tekstu są zdjęcia tego małżeństwa, bardzo sympatyczni starsi ludzie /w chwili robienia tego zdjęcia oczywiście/. Do czasu kiedy ten artykuł o sycowickim młynie nie wpadł mi w ręce, nie miałem pojęcia, że on istniał w tym miejscu i ,że należał do Sycowic. Byłem przekonany o tym ,że sycowicki młyn znajdował się w Przetocznicy /tak mi mówiono/. Wszelkie wątpliwości rozwiała zamieszona tam mapka.... . Pozdrawiam.

Cezary Woch

25.04.2009 21:45

Ja z kolei kupiłem w nimieckim archiwum Instytutu Geodezji i Kartografii mapkę Radnicy i Huty z 1894 roku (przyszła do mnie do Chin w tempie ekspresowym !!!) .Zgodnie z nią przepraszam czytelników tego działu za błędnie podaną datę powstania huty na 1907 rok. W rzeczywitości był to rok 1890 ale artykuł, który dawno temu tłumaczyłem wydawał się być bardzo wiarygodny. I być może jest ale była pomyłka w druku. Chciałem to sprawdzić ale artykuł ten powędrował już do archiwum i na razie nie mogę do niego dotrzeć. Będę próbował.

Mistrzu

27.04.2009 16:48

Obiecany wcześniej artykulik.
Drodzy czytelnicy. Zanim zaczniecie czytać poniższy tekst należy się kilka słów wyjaśnienia ode mnie. Otóż w liście cytowanym poniżej, autor użył określenia „Nur noch Zwei Steine...”. Należałoby to tłumaczyć jako „Tylko jeszcze dwa kamienie...” i w domyśle „rozrywkaozostały”. Nie wiadomo, co autor miał dokładnie na myśli. Możnaby pomyśleć, że kamienie młyńskie ale ponieważ artykuł powstał w 1970 roku uważam, że nie o tym mówił. Ja sam i zapewne niektórzy z Was (Dawna Szklarkowiczko – ukłon w Twoją stronę) pamiętamy jak wyglądał wtedy „wodospad”. O żadnych dwóch kamieniach nie może być mowy. Dlatego też pozwoliłem sobie zinterpretować słowa autora po swojemu. „Wodospad” przechwytywał nurt Gryżyny w dwa wybetonowane kanały, w których kiedyś obracały się koła młyńskie. Dlatego też w poniższym tłumaczeniu użyłem terminu „koryta wodne”. Mam nadzieję, że nikt nie będzia miał mi tego za złe.
Do artykułu dołączona była rycina Sycowickego Młyna autorstwa Franza Wilengowskiego,w czasach świetności młyna, byłego kierownika Wydziału Finansowego Miasta Krosna.
A oto wspomnienia z 1970 roku i wybiegające nieco w przeszłość.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pustkowie zamiast Sycowickiego Młyna
Pozostały tylko dwa koryta wodne – i Gryżyna, w tym miejscu jako wąski potok.
Redakcja “Heimatgrüße” otrzymała do swojej wiadomości list, który z Berlina nadesłał nasz rodak zamieszkujący w NRD a w przeszłości w okolicach Krosna. Nadawca jest małżonkiem córki dawnego właściciela Sycowickiego Młyna, Oscara Müllera. W październiku 1970 roku wybrał się na wycieczkę w swoje rodzinne strony. Tak to wspomina i komentuje:
„Cały dzień jechaliśmy samochodem przez Krosno, Zieloną Górę I Sulechów do Sycowic. Zieloną Górę, moje miasto rodzinne, zastałem dokładnie takim jakie opuściłem. Jednak wioski pomiędzy Sulechowem a Radnicą były słabo zamieszkałe. W rodzinnym miejscu mojej żony odkryliśmy, że po młynie i pięknym ogrodzie nic już nie pozostało. Tylko dwa koryta wodne, należące prawdopodobnie do budynku turbin, kierowały wodami Gryżyny. W tym miejscu robi się ona wąskim potokiem . Mostek stał tam, gdzie mój teściu zbudował podwaliny pod solidny przejazd. Poza tym wszystko, czy też rękami ludzi czy też przez powodzie, zostało zniszczone. Nie zobaczyliśmy żadnego drzewa owocowego, jedynie trawę porastającą ziemię i drzewa obrośnięte na całej wysolości dzikim bluszczem. Miejsce, gdzie kiedyś było małe, piękne jeziorko, teraz jest zarośnięte i stało się lądem stałym.”
Wyszukiwanie i wybór tekstów: Aneta Sopoćko i Cezary Woch
- źródło: Crossener Heimatgrüße
- tłumaczenie: Waldemar Porębny

Mistrzu

27.04.2009 16:54

Ja pamiętam jeden, po którym na początku chodziliśmy a póżniej gdzieś zniknął. Znaczy kamień pamiętam. Ciekawe co się z nim stało?

Dawna Szklarkowiczka

27.04.2009 22:58

W takim razie należy zwrócić honor autorowi listu. W takim razie, prawdopodobnie, należy jednak przyjąć, że mowa była o dwóch kamieniach. Ja przyjechałem do Szklarki w 1970 roku i niestety nie pamiętam tych kamieni.

Mistrzu

28.04.2009 3:28



odpowiedz





plotki • ploteczki • humor • sensacje • fakty • komentarze • wiadomości











Gryżyński Park Krajobrazowy - wiadomości, plotki, humor